sobota, listopada 14, 2015

Nasza nowa codzienność

Po drugim porodzie czuję się zdecydowanie lepiej niż po pierwszym,pewnie dlatego że był szybszy i zupełnie naturalny. eM patrząc na Li śmieje się i pyta to co za 5 lat wracamy do Pro Familia ? ;) ..
Jasne ..;) jak tylko będziemy zarabiać we dwoje wystarczającą ilość i zmienimy mieszkanie na większe to możemy wracać ;).
Póki co uczymy się nowej codzienności :) i ta nauka idzie całkiem gładko (tfu,tfu)
Li w dzień większość czasu śpi,budzi się tylko na cyca i zmianę pampersa.
Na piersi gdyby mogła to spędziłaby calutki dzień ;)
Nocki wiadomo różnie ;) raz da pospać całkiem długo a innym razem potrafi 2h nie spać tylko patrzy głęboko w oczy ;) ..albo w sufit ;)



Zuzia kocha Li miłością ogromną,chodzi całuje,głaszcze,tuli,buja w wózku lub kołysce.
Przynosi pampersy,opowiada o zabawkach etc ;)
Czasami się zapomni i krzyknie głośniej jak Li śpi,ale już powoli uczy się,że trzeba mówić normalnym tonem ;)


Jutro do domu wraca babcia i już widzę rozpacz Zuliny,ale niebawem dziadek do nas zawita bo drugą wnusię tylko na skype widział i zdjęciach ;) a od wtorku eM 2 tygodnie urlopu zaczyna :-)

Dziś za nami pierwszy spacer :-) krótki,bo wiało..ale jak cudownie znów pchać wózek z małym szkrabem :) 

Lilcia razem z mleczkiem..wysysa moje kg,po 11 dniach moja waga jest taka jak przed ciążą ;)

piątek, listopada 06, 2015

Nowe życie :-)

3.11.2015  o 2:46 na świat wyskoczyła,dosłownie ;) Lilcia.
Sam poród ..ekspresowy ;)..w poniedziałek o 18:00 byliśmy na ktg które wykazało tylko liche skurcze przepowiadające,więc trochę podłamani faktem,że pewnie znów będzie trzeba wywoływać poród wróciliśmy do domu.
O 23:30 mnie przeczyściło,jednak byłam pewna że to jelitówka która krążyła po domownikach.
Od ok 24 pojawiły się skurcze,ale nie robiłam sobie nadziei,że to porodowe,cierpliwie przez godzinę liczyłam w aplikacji,wychodziły regularne co 5-7min po 40-60sekund. Zadzwoniliśmy do PRO FAMILI,kazali przyjechać.Więc na spokojnie dopakowaliśmy resztę rzeczy i ok 2:20 może 2:25..byliśmy na izbie przyjęć,tam zabrali nas na ktg,gdzie tuż po położeniu się poczułam,że zbliżają się parte (to niemożliwe pomyślałam..bo przecież te występują jak jest pełne rozwarcie) chwilę później na kolejnym skurczu chlusnęły wody..przybiega lekarz,szybko bada i...widzę malujące się na jego twarzy zdziwienie z przerażeniem.."Na porodówkę migieeeem" w ciągu minuty znalazłam się dwa piętra wyżej na sali porodowej,zdążyłam przejść z leżanki na fotel i tylko usłyszałam od położnej by jeszcze nie przeć,jakoś dałam radę..na kolejnym skurczu już na świat wyszedł nasz mały Orzeszek :)

Lilcia miała 52cm i 2810 gram.



Wszystko działo się tak błyskawicznie że Li nie poczekała na tatusia ;) ..eM nie zdążył  dotrzeć na 2 piętro :D ..tzn dotarł kiedy już leżała na brzuszku i przeciął pępowinę ;)
2h po porodzie wstałam i wzięłam prysznic,dostałam ciepły posiłek :-)
Anemia dopadła mnie poporodowa,chociaż już przed porodem z nią walczyłam ;)


Obecnie walczymy z nawałem pokarmu,koncertami nocnymi ;) ale jest cudownie :)
Sam poród i pobyt w pro famlia,bajka..już pomijam piękne sale,pyszne jedzenie to wszystkie położne,lekarze no cudowni !
O każdej porze,przychodzili pytali czy pomóc,pani dietetyk od laktacji,i panie od samej laktacji. Li przebadali wzdłuż i wszerz,ze względu że taka drobnica i abym ja była spokojna,co w normalnym szpitalu nawet Zu morfologi nie robili.Po powrocie do domu czekała na mnie Zu z bukietem róż w podziękowaniu od niej za siostrę i od eM :) się wzruszyłam ;)..