3.11.2015 o 2:46 na świat wyskoczyła,dosłownie ;) Lilcia.
Sam poród ..ekspresowy ;)..w poniedziałek o 18:00 byliśmy na ktg które wykazało tylko liche skurcze przepowiadające,więc trochę podłamani faktem,że pewnie znów będzie trzeba wywoływać poród wróciliśmy do domu.
O 23:30 mnie przeczyściło,jednak byłam pewna że to jelitówka która krążyła po domownikach.
Od ok 24 pojawiły się skurcze,ale nie robiłam sobie nadziei,że to porodowe,cierpliwie przez godzinę liczyłam w aplikacji,wychodziły regularne co 5-7min po 40-60sekund. Zadzwoniliśmy do PRO FAMILI,kazali przyjechać.Więc na spokojnie dopakowaliśmy resztę rzeczy i ok 2:20 może 2:25..byliśmy na izbie przyjęć,tam zabrali nas na ktg,gdzie tuż po położeniu się poczułam,że zbliżają się parte (to niemożliwe pomyślałam..bo przecież te występują jak jest pełne rozwarcie) chwilę później na kolejnym skurczu chlusnęły wody..przybiega lekarz,szybko bada i...widzę malujące się na jego twarzy zdziwienie z przerażeniem.."Na porodówkę migieeeem" w ciągu minuty znalazłam się dwa piętra wyżej na sali porodowej,zdążyłam przejść z leżanki na fotel i tylko usłyszałam od położnej by jeszcze nie przeć,jakoś dałam radę..na kolejnym skurczu już na świat wyszedł nasz mały Orzeszek :)
Lilcia miała 52cm i 2810 gram.
Wszystko działo się tak błyskawicznie że Li nie poczekała na tatusia ;) ..eM nie zdążył dotrzeć na 2 piętro :D ..tzn dotarł kiedy już leżała na brzuszku i przeciął pępowinę ;)
2h po porodzie wstałam i wzięłam prysznic,dostałam ciepły posiłek :-)
Anemia dopadła mnie poporodowa,chociaż już przed porodem z nią walczyłam ;)
Lilcia miała 52cm i 2810 gram.
Wszystko działo się tak błyskawicznie że Li nie poczekała na tatusia ;) ..eM nie zdążył dotrzeć na 2 piętro :D ..tzn dotarł kiedy już leżała na brzuszku i przeciął pępowinę ;)
2h po porodzie wstałam i wzięłam prysznic,dostałam ciepły posiłek :-)
Anemia dopadła mnie poporodowa,chociaż już przed porodem z nią walczyłam ;)
Obecnie walczymy z nawałem pokarmu,koncertami nocnymi ;) ale jest cudownie :)
Sam poród i pobyt w pro famlia,bajka..już pomijam piękne sale,pyszne jedzenie to wszystkie położne,lekarze no cudowni !
O każdej porze,przychodzili pytali czy pomóc,pani dietetyk od laktacji,i panie od samej laktacji. Li przebadali wzdłuż i wszerz,ze względu że taka drobnica i abym ja była spokojna,co w normalnym szpitalu nawet Zu morfologi nie robili.Po powrocie do domu czekała na mnie Zu z bukietem róż w podziękowaniu od niej za siostrę i od eM :) się wzruszyłam ;)..



Faktycznie poród ekspresowy :)
OdpowiedzUsuńGratuluję jeszcze raz :)
Śliczne macie córeczki :)
Boziuuu jaka cudowna istotka....
OdpowiedzUsuń:) :)
Gratuluję!!
Cudowna :* jeszcze raz gratulacje! :-)
OdpowiedzUsuńGratulacje! Lilcia jest cudowna :) A Zuzanka jaka dumna z młodszej siostrzyczki :) Pięknie razem wyglądają. Cieszcie się sobą :) Buziaki :****
OdpowiedzUsuńCudowna Wasza Li! :) Gratulacje kochani! Dużo zdrówka i spokoju dla Was :*
OdpowiedzUsuńCudownie :) gratulacje :):):)
OdpowiedzUsuńTylko pozazdrościć takiego porodu :-) wszystkiego najlepszego dla Was :-*
OdpowiedzUsuńOjejj .... no to faktycznie poród marzenie :)
OdpowiedzUsuńGratuluję!
Witaj na świecie skarbeczku :*
http://www.julinkowo.pl/
Błyskawica :)) i faktycznie Okruszek jak na 40tc. Zdrówka dla całej rodzinki :*
OdpowiedzUsuńJeszcze raz gratuluję! :) Li jest przesłodka! :)
OdpowiedzUsuńdużo zdrówka :)
Witaj. Nominowalam Cie do Liebster Blog Award. Pytania znajdziesz na moim blogu.
OdpowiedzUsuńZapraszam do wspólnej zabawy i pozdrawiam cieplutko.
http://healthylifestylemum.blogspot.com/2015/11/liebster-blog-award.html
Fajnie, że poród nie dał się tak bardzo we znaki. Powtórzę się: cudne dziewczyny:)
OdpowiedzUsuń