Godzina 5:45 dzwoni budzik eM,otwieram jedno oko...drugie... Słońce...widzę słońce !!!
Energia więc od rana wstąpiła w me ciało i stwierdziłam,
że wykorzystam to do wielkanocnych porządków ^^ ..
Zu wyraziła chęci spore,ba.....ogromne by pomóc mamusi w porządkach..
Wyrzuciłam więc wszystkie ciuchy z szafy,moje,em i Zu w jedno miejsce by je uporządkować,w kostkę poukładać..i po chwili dosłownie cały pokój był w naszych ciuchach..małe rączki potrafią z prędkością światła porozrzucać wszystko co jest w ich zasięgu..
-mama zaraz wróci,powiedziałam Zu i poszłam wstawić pranie..
-Mamusiuuuuuuuu tu jestem,usłyszałam po chwili..
Biegnę więc do pokoju,rozglądam się....
Nie ma dziecka....
Maaamusiuuuu tu jestemmmmmmm.....
-Zu ..schowała się na półce w szafie..razem ze swoimi dwoma największymi misiami !
A co gorsza...kolejną godzine trwało przekonywanie jej,że musi wyjść ze swojego nowego domku bo mama musi włożyć ciuchy taty na swoje miejsce..
Sprzątanie samej szafy zajęło nam tylko 3,5 h ..
Kiedy Zu poszła na drzemkę w ciągu 1,5h posprzątałam salon i kuchnię ;-)
Cóż porządki z dzieckiem nie są łatwe...tak się zastanawiam ile trwają porządki z dwójką dzieci ? ;)
Tak więc 3/4 porządków za nami,jeszcze tylko łazienka ;)
No i pichcenie...
Mazurek,sernik zebra,makowiec,ryba w twarogu,ryba po grecku,no i jajka..faszerowane ;))..więc trochę czasu w kuchni spędzę .. No poza rybą w twarogu bo to specjalność eMa :D
Przed nami malowanie jajek..( a później godzinne szorowanie Zu..)
Później ich święcenie...i w tym momencie już się obawiam co Młoda zapragnie
włożyć do tego koszyczka..bo już od dwóch dni nosi w nim małpkę,gumową kaczuszkę..
^^