Za dwa tygodnie jedziemy na Śląsk,eM nas odwozi zostanie na weekend i wraca do Łodzi,w piątek znów po Nas wróci i w niedzielę wracamy wszyscy do domu,ubolewam bardzo nad tym,że czeka nas rozłąka ..niby tylko 4 dni,jednak dla mnie to aż 4 dni ..ale ja nie o tym...
Nasz przyjazd związany jest z 70 urodzinami mojego dziadka,razem z babcią i ciocią przyjeżdżają z Niemiec by te urodziny tutaj wyprawić.
Zuzia pierwszy raz zobaczy ich "na żywo" zna prababcię i pradziadka ze zdjęć,ze skype,z video jednak to nie to samo.Babcia z dziadkiem są bardzo podekscytowani to ich pierwsza prawnuczka i zobaczą ją dopiero teraz :) ich całą jedną ścianię w salonie zdobią fotki Zu.
Ciekawa jestem reakcji Młodej,przypuszczam że pierwsze godziny będzie podchodziła do nich z dystansem a już następnego dnia będzie gotowa by jechać z nimi do domu. ;))))))
Dziś PODOBNO najcieplejszy dzień roku,serio?? mam wrażenie,że kilka ostatnich dni wygląda identycznie...od jutra podobno opady i ochłodzenie,oby !!!!
Bo dziś Zu jest mega marudna,rozumiem,że jej też ciepło i nawet basen już nie ratuje jednak nie pamiętam kiedy ostatnio dała mi tak popalić.
-Mamuś chciałabym kakao...
-proszę,podaję jej butelkę.
-aaaaaaaa włos,włos !!!!!!! (włosa oczywiście nie było żadnego,no ale ściągam ten wyimaginowany włos)
-proszę,nie ma włosa.
-aaaaaaa mało kako,małooooooooooo
-aaaaaaaaaa misiu spadł,aaaaaaaaaaaaaaaa
-mamooooooo crespoooooo leżyyyyyyyy aaaaaaaa (biedny pies nie miał już gdzie emigrować przed nią)
-aaaaaa mamoooooo,muchaaaa !!!!!!!
Moja cierpliwość już osiągnęła ostatni etap..
-chodź Kochanie spać,bo marudna jesteś...
-aaaaaaa nie,nie jestem maruda jestem Zuza !!!
-aaaaaaa nie,nie chce spać !!!!
Po 40 minutowej walce zasnęła...
Wczoraj kurier dostarczył nam nagrodę z konkursu BRZEŚĆ,duży karton ciasteczek,serio duży ;) Zu się do niego mieści :D.. mamy więc zapas na najbliższe kilka miesięcy ;)
Najcieplejszy?
OdpowiedzUsuńBył w zeszły poniedziałek - 38 stopni.... w cieniu...
a za chwilę ochłodzenie na szczęście, bo mi serce nie wydoi :/
Mieszkasz w bloku prawda? To naprawdę Ci współczuję, moja koleżanka ma też z dzieckiem przerąbane w te upały ale ona przynajmniej wypuści młodą na dwór to się w piaskownicy pobawi, to pobiega w cieniu i za nim zdąży zacząć marudzić to pada zmęczona... Mnie czeka kiedyś to samo co Ciebie, mam zamiar się wyprowadzić z domu na mieszkanie więc pewnie będę przechodzić podobne cuda...
OdpowiedzUsuńTak :) ale to nasz świadomy wybór ;) nigdy nie zachwycałam się domami.Ani nie marzyłam by się budować.
OdpowiedzUsuńUpały niestety męczą każdego,dobrze że basen i piaskownica na naszym balkonie się mieszczą więc Zu ma zajęcie ;) a wieczorami gdy już można oddychać hasa w parku :)
Przyłączam się do tego wołania o deszcz, bo upał wykańcza niemiłosiernie... wcale nie dziwię się, że Zu taka marudna, noworodki na oddziale to samo... ;P
OdpowiedzUsuńJa również jestem ciekawa spotkania Zuzi z pradziadkami, to musi być mega ekscytujące... ;)
U nas właśnie leje i grzmi :D
Usuń