Choroba była dla Nas wyjątkowo łaskawa w tym roku,mam nadzieję, że już nie wróci.
Gorączka Nas nie dopadła,więc jestem bardzo zadowolona :) Zu się nie męczyła a i ja funkcjonowałam w miarę ;) bo przecież mama nie idzie na L4 :)
Za Nami 1 listopada,wszystkich świętych.Dla Nas dzień jak każdy inny,bo na grobach bywamy nie tylko w ten jeden dzień w roku,nie lubię spotkań rodzinnych nad grobem i rozmów na tematy kto gdzie pracuje,kto gdzie się uczy itp,itp.Mieszkając na Śląsku każdego dnia bywałam na cmentarzu u babci,teraz tutaj w Łodzi odwiedzamy dziadków eM.
eM w piątek pojechał sam na cmentarz,w te dzikie tłumy.
W sobotę odwiedziliśmy teściów,więc cały dzień spędzony poza domem,po powrocie padaliśmy na pyszczki jednak Zu pomimo tego iż w dzień nie spała to akumulatory naładowane miała na 100% ;)
Padła o 20:30 ;) dzień dziś zaczęliśmy o całe 30 minut później....6:30 nasz mały budzik się obudził ;).
Tymczasem odliczam dni do soboty,za Martą moją już okrutnie się stęskniłam.
Zu o wyjeździe dowie się dopiero w sobotę ;) bo inaczej cały tydzień 24h na dobę dziurę wierciłaby w brzuch ;) "czy już idziemy na pociąg ?" , " czy już do cioci jedziemy ?" "a kiedy w warszawie mamo będziemyyy?" "Mamoooo a wujekkkk ma lalonik ? (Czyt.balonik)"
Itd ;)))
Cieszę się, że zdrowie wróciło :)) udanego wyjazdu :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że zdrówko do Was wraca :)
OdpowiedzUsuńUdanego wyjazdu :)
OdpowiedzUsuńTo niech Was omijają już te choróbska! Dobrze się bawcie na wyjeździe! ;)
OdpowiedzUsuńOby choroby już nie wróciły.Co Zu podajesz z leków ? A może leczysz ją tylko domowymi sposobami ???
OdpowiedzUsuńJa swoją do pionu nie mogę z kaszlu wyleczyć :( Udanego wypadu do Warszawy :)
Zu tylko pije łyżeczkę ibum,gdy widzę że zaczyna się katar czy kaszel ;)
UsuńRaz miała przepisany Pulneo i raz flegamine.
W sumie jeszcze nigdy nie brała żadnego antybiotyku i niech tak zostanie ;)
Ona też wcina dużo czosnku,cytryny
Oby choroba więcej nie wracała :)
OdpowiedzUsuńJa tez nie lubię takich rozmów przy grobach. Z mamą w tym roku pojechałam na grób jej mamy do miasta obok i jakieś babki w alejce za nami tak głośno nadawały o tym kto, gdzie, z kim, co i jak, że już miałam ich dosyć. I do tego śmiechy i hihy. Do tego telefon. Masakra. Za grosz wyczucia. A to babki +/- 30 lat.
Ja z kolei w ten weekend w Łodzi jestem :D Dłuuuuugi weekend :)