Czas z rodzicami w Łodzi i nasz pobyt na Śląsku minął w mgnieniu oka i już wczoraj po 11 byliśmy w domu.Nawet nie wiem kiedy,ale czas przelatywał mi przez palce,Zu korzystała ze spacerów z dziadkiem/babcią,spędzała chwile na pogaduszkach z pradziadkiem,była w cyrku a ja mogłam trochę odsapnąć :) , udało mi się kupić kilka ciuszków ciążowych idealnych na lato i w sklepie i w ciucholandzie za śmieszne ceny :-) więc znów ledwo,ledwo upchałam się do walizki ;)
Teraz już niecierpliwie wypatrujemy 4 lipca i wyjazdu nad morze..tam zawsze jest tak przyjemnie słońce i ten wiatr dający ukojenie,szczególnie teraz kiedy za oknem parno jak diabli a ja ledwo żyję ;)..
Jednak przed wyjazdem jeszcze przed Nami spotkanie z Lilcią 8 czerwca u naszej pani doktor a 18 czerwca usg połówkowe.Lilcia od tygodnia daje znać o sobie codziennie o stałych porach :-) ..gdyby tak jej zostało po porodzie to będzie bajka ;-) ...Zu zostało..tylko że Zulina to w brzuchu nocami szalała..no i po porodzie też :P w dzień spała..:P a Lilcia w dzień baraszkuje, o 22:00 idzie spać i o 7:00 wstaje :D..
A tak wyglądamy dziś czyli 17t4d



Wszystko co dobre niestety ale szybko się kończy, tak samo mam teraz gdy M. przylatuje ;) Bardzo ładny masz brzuszek :)
OdpowiedzUsuń