Nienawidzę robaków,pszczół i KONIKÓW POLNYCH..
Mieszkamy tuż przy parku i mini lasku..drzew pełno,zieleni,traw itp..no okej,super fajnie..bo cisza,spokój bo łąki,bo las...ale i KONIKI POLNE !
...gotuję w kuchni zerkam kątem oka na sufit jest ON !...tam gdzie ja się przemieszczam tam i on wędruje...aż nagle znika ! Ufffff pomyślałam ..wyskoczył..i chwała bo jeszcze dobre kilka godzin zostało do powrotu eM z pracy..dobre kilka godzin minęło,słyszę pik na domofonie,czyli kod wbity..wraca Małż..sięgam po kubek z suszarki by nalać wody,żeby zrobić sos...a w kubku KONIK POLNY siedzi !!!! Matko święta pisk,krzyk,wrzask ..aż się sama sobie dziwię,że tym kubkiem o kafelki nie rzuciłam..
Otwierają się drzwi,wchodzi eM ja z paniką na twarzy..Zu na twarzy z bananem...
-tatusiu,tatusiu tam jest taki gudzi,gudzi,słooooooodki konik !
Myślałam że padnę na zawał a moja córka się zachwyca !!
Dziś..upał,skwar,na ulicy ani ducha więc dobra mama stwierdziła,że do basenu wody naleje i dziecko się pluskać będzie,biorę basen by wyjąć z niego zabawki które w nim zostały i aby obmyć go wodą nachylam się....a tu na mnie z basenu KONIK POLNY wskakuje !!!!! ....
Pisk,wrzask,krzyk na całe osiedle...wybiegam niczym torpeda z łazienki..i niczym torpeda do łazienki wpada Zu.
-ojeju,ojeju......taki słodki konik tu skacze !!!!!
eM siedzi na balkonie i prawie dusi się ze śmiechu..
-alboooooo tego KONIKA znajdziesz i złapiesz ! Albo obiadu nie dostaniesz !!!
Poszedł,złapał....ale idąc przez pokój do balkonu,KONIK wypadł i po pokoju skakać zaczął !!!
Młoda pisk (zachwytu..)
Matka-z przerażeniem w oczach wskoczyła do huśtawki,dzięki Ci panie że ona jest do 100kg !
Hahahha...
OdpowiedzUsuńdobra nie śmieję, się, bo sama os i pszczół nie cierpię. A my u teściów jak mieszkaliśmy, tak jakieś 3 lata temu mieliśmy istny najazd koników polnych.
Były wszędzie, żeby to chociaż pojedyncze sztuki, ale normalnie było zatrzęsienie i zielono -_- a młoda w fazie "wszystko do buzi"... w końcu siatkę na owady na okna pozakładaliśmy bo była istna tragedia...
Też nie lubię tego wszelkiego robactwa i za konikami nie przepadam, kilka lat temu po powrocie z pielgrzymki, zobaczyłam na suficie nad moim łóżkiem ogromnego konika i też wrzasku narobiłam, tata mnie z opresji ratował :D
OdpowiedzUsuńTeż nie przepadam za owadami na mieszkaniu. Ostatnio dobijają mnie te małe muszki :/
OdpowiedzUsuńOjjjj ja też nie lubię wszelkiego robactwa... ale koniki polne kiedyś łapałam z kuzynką i znajomymi... :D
OdpowiedzUsuń