Ostatnio przeglądając blogi natknęłam się na post o antykoncepcji.
Sama jeden,jedyny miesiąc brałam tabletki było to hymmm w 2006 , jednak trądzik miałam po nich okropny,więc zrezygnowałam,później były prezerwatywy,średnio wygodnie nam było i w sumie do 2009 polegaliśmy na stosunku przerywanym ( tak,wiem,wiem doskonała metoda by wpaść ;) )
Od 2009 korzystamy z NPR,no tak..jaka to antykoncepcja toż to naturalne planowanie rodziny ;) ..właśnie PLANOWANIE.Więc i odkładać ciążę tą metodą można ALE trzeba idealnie poznać swój organizm no i ...być systematycznym ;) obserwacja szyjki,śluzu i pomiar temperatury.I mamy doskonały obraz naszego cyklu,na tacy wręcz podane czy wszystko jest okej czy też nie.
Z przerwą na staranie się o Zu,wciąż stosujemy NPR,teraz w sumie też przerwa bo staramy się o drugie.
Obecnie odliczamy do kolejnego testowania,jeszcze 8 dni.
eM przekonany że to teraz,że się udało.
Nad imionami już myśli.
A ja..nie wiem wydaje mi się że tym razem tak łatwo nie będzie,że jak z Zu udało się w pierwszym cyklu to teraz już nie będzie tak hop siup..może się mylę ? Chciałabym.
Hm..co jeszcze ?
W niedzielę idziemy na urodziny chrześnicy eM,w sobotę w planach zakupy,kolejne podejście po buty.Płaszcz na jesień już kupiłam,czerwony ! :)
A z frontu konkursowego...
200 zł na zakupy w TESCO
Dla Zu pluszak,farby w sztyfcie,książki.
Kosmetyki,przyprawy.
;)
NPR też jest niezbyt skuteczna do planowania. Wszystko się opiera na założeniu, że kobieta ma owulację i wszelkie znaki na "niebie i ziemi" , że może być płodna. A tu ZONK. Jak nie masz owulacji albo zawodzi obserwacja śluzu (ja potrafię mieć przez cały cykl płodny lub niepłodny) a szyjka też jest niżej/wyżej w czasie gdy taka nie powinna być... to NPR to sobie można wsadzić :P Nawet głupimi testami owulacyjnymi się wspierałam a te twardo (zresztą monitoring tez to pokazywał) i niezbicie - brak owulacji - niezależnie czy cykl miałam normalny (czyli w moim przypadku to by było gdzieś w okolicach 31-40 dni) czy ekstremalny (powyżej 70). Także to nie jest tak do końca, że dzięki obserwacji się uda.
OdpowiedzUsuńJa niestety wiem, że u mnie nie ma sensu się nastawiać, bo mam już 6 letnią córkę a od 4 lat próbujemy, próbujemy i nic... i przestaliśmy w końcu. Za dużo nerwów i zgrzytania zębami.
A u was o ile hormony masz OK i ogólnie jesteście zdrowi, to niedługo powinniście być w ciąży :)
Czego wam diabelnie życzę :)
No tak,jak kobieta ma np. PCOS lub inne zaburzenia to już tak ładnie,pięknie,łatwo nie jest,ale i takie się obserwują :)
OdpowiedzUsuńTez zmagasz sie z pilicystycznymi jajnikami? :(
UsuńNie,na szczęście ale mam znajomą z 28dni.pl ( stronka do prowadzenia obserwacji) która ma PCOS , o pierwszą ciążę starali się dość długo,bo ok 3 lat,za to w drugą zaszła już w pierwszym cyklu starań kiedy jej starszy synek miał rok :)
UsuńAha... :( Jak ja będę musiała sie tyle starac to chyba oszaleje ;(
UsuńNo co Ty głowa do góry :)! Wystarczy dobry ginekolog i pozytywne nastawienie to już połowa sukcesu ! :)
UsuńJak ma się tylko PCO to pół biedy. Kiedyś chyba wspominałam, że my się staraliśmy 6 moich cyklów i poszło nawet przy tej chorobie. Teraz niestety mam nadciśnienie indukowane ciążą (tzw. zatrucie ciążowe spowodowało, że rodziłam miesiąc przed czasem bo leki nie dawały rady zbić ciśnienia, więc miałam masaż szyjki na wywołanie), PCO jak było tak jest, dodatkowo przypałętała się hiperprolaktynemia która ni cholery nie da się zbić i problemy z tarczycą (Hashimoto). Dodaj do tego niemożność brania hormonów ze względu na wątrobę która ich nie trawi oraz nadciśnienie (duże ryzyko udaru).
UsuńTakże samo PCO to pikuś, z tym da się żyć, leczyć i zajść w ciążę, tylko właśnie trzeba dobrego gina na to :)
No właśnie też mam hiperprolaktynemię, ale na szczęście zbiła się już do 12 :) A TSH ostatnio wyszło mi 3 i pewno jak się uda zajść w ciążę, to będę musiała brać Euthyrox... :/ Echhh jakie to wszystko do dupy jest :( Zazdrościć można zdrowym kobietom, które nie muszą się z takimi rzeczami borykać...
UsuńNPR jest zdecydowanie świetną metodą (choć ja nadal zapominam o kupieniu termometru), jednak metoda ta bardzo mi się podoba. Cóż ja znam swoje ciało wręcz idealnie. Jestem z tych kobiet które w czasie dni płodnych czują kłucie w jajnikach. Wiem kiedy dostanę okres nawet gdy się spóźnia lub ma przyjść wcześniej. Jednak bez mierzenia temperatury oczywiście nie zaryzykuję seksu przed płodnymi :P Przed płodnymi się zabezpieczamy gumką a po płodnych, hulaj dusza i w sumie tak już od 1,5 roku, choć nie ukrywam że przed rozmową z Tą z Żebra, to i tak trzęsłam gaciami czy ten okres dostanę i to właśnie dzięki niej zdecydowałam się przejść na NPR ale ciągle zapominam o tym termometrze i muszę się męczyć z gumą w pierwszej części cyklu :P
OdpowiedzUsuńJa mam tak wysoki poziom prolaktyny w organizmie,że antykoncepcją martwić się nie muszę ;)
OdpowiedzUsuńJednak każdy powinien metodę wybrać idealną dla siebie. Nie patrzeć na innych i na to co modne,czy też nie.
No tak ;) , jednak już gorzej jak będziecie planować drugiego malucha.
UsuńCzy ja wiem. Wtedy leki mam brać do momentu zajścia w ciąży i rzez pierwsze parę tygodni.
UsuńPewnie obecnie powinnam je brać,ale nie chce się faszerować tak silnymi lekami skoro w sumie nie czuję złego wpływu tej prolaktyny na mój organizm.
Szpital przeszłam, klinikę przeszłam, leki zabronione w ciąży,a wszystko przez holestazę w ciąży z Tolą i daliśmy radę.
Kolejnym razem też damy radę. Mamy jedno dziecko,więc gdyby się nie udało z drugim to chyba jakoś to przeżyjemy.
Bo Tola już jest :))) więc ciut inaczej podchodzę do tego. Nie spinam się jak kobiety,które nie mają wogóle dzieci.
Gdybym nie miała Toli to chyba zdecydowałabym się na wszystko by mieć dziecko swe własne rodzone ;)
Z całą pewnością każda kobieta to indywidualny przypadek,sporo znajomych kobiet kilka lat przyjmowało leki by zbić prolaktyne i zajść w ciążę,jedna to nawet 6 lat,więc na jedną leki podziałają szybko na drugą później.
UsuńMy pomimo że jest Zu będziemy walczyć o drugie bo chociaż sama jestem jedynaczką to widzę że lepiej w życiu mieć brata lub siostrę :)
Otóż to, ja też z tych jedynaczek... dlatego musimy się postarać o liczne potomstwo :P
UsuńOch...pan nam opowiadał o tej metodzie na spotkaniu w poradni rodzinnej przed ślubem :P
OdpowiedzUsuńNamawiał żeby spróbować ale za dużo roboty przy tym. Ja nie mam aż tyle cierpliwości ;))
Tabletki też brałam. Ale wpadłam w depresję i podziękowałam. Ciężko było mi później dojść do siebie i zajęło mi to sporo czasu. Dlatego nie sięgnę po tabsy raczej już nigdy.
Stosunek przrywany? Dobrze znany :D
W sumie kochaliśmy się tak przez dobre 5,6 lat. Teraz w sumie używamy gumek ale stosunek przerywany też jest dość często u nas i lubię tą metodę hahahahahaha :D
Może los sam za nas zdecyduje co do dziecka :P
Ja, tak jak sen-o-przyszłości, nie mam cierpliwości do tej metody i za dużo z tym roboty.
OdpowiedzUsuńBardzo długo też brałam tabletki antykoncepcyjne, ale bardzo po nich przytyłam (zaczęłam brać jakieś 11 lat temu, w tym czasie miałam przerwę roczną i teraz od ponad roku nie biorę). Gumek nie lubię (ale jak mus to mus), przerywany rzadko kiedy, bo ja wolę do końca ;p
I generalnie teraz jedynym zabezpieczeniem jaki używamy, to prezerwatywa (choć ostatnio i to poszło wek ;p)