niedziela, kwietnia 13, 2014

Kruchość

Wciąż zastanawiam się dlaczego życie jest takie kruche ?..dziś jesteś..a jutro ? a jutro może cię nie być..
Ostatnio wchodząc na forum gdzie udzielałam się będąc w ciąży z Zu przeżyłam szok..
Dziewczyna która rodziła miesiąc wcześniej niż ja córeczkę..straciła ją..Karolinka zmarła w styczniu tego roku,zwykłe zapalenie oskrzeli..,dostała antybiotyk a na następny dzień straciła przytomność i ...i odeszła :((

Druga znajoma straciła dzidzię,tak bardzo chcianą,wystaraną ..

Dlaczego to wszystko tak brutalnie się układa....


U Nas chorobowo..tzn eM oczywiście jakiegoś wirusa przyniósł..
we wtorek był u lekarza ale bohater L4 nie wziął,w środę musiał iść na szkolenie..ale po szkoleniu raz jeszcze do pani doktor bo już się dobrze nie czuł..więc czwartek,piątek miał wolne i się wykurował..za to mnie złapał mega katar i zatoki,a tu święta za pasem i porządki robić trzeba,okna myć i Zu z motorkiem w tyłku ;)

Wiecie co nasze kochane dziecko zrobiło ????
Rzeżuchę zasadziłam...dwa dni miała..w takim żółtym pojemniczku co skorupkę z jajka przypomina...
I tak patrzę pewnego dnia,dziecko me kochane stoi w ręku z tym pojemniczkiem...pytam więc co robi ?
A ona mi mówi że chce to umyć..bo strasznie śmierdzi...
Patrzę a tam pusto !!..gdzie jest rzeżucha się pytam ??
No w śmieciach mamo,bo to śmierdziało okropnie !!! a teraz chcę to umyć,mogę ??

Nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać :P...

Teraz ogólnie ma jakiś okres sprawdzania naszej cierpliwości...
I jak jest niedobra to dostaje karę.
Np.zakaz bajek,albo na cały dzień jest jej zabierana zabawka/zabawki
i tak dziś siedzi w swoim pokoju i pyta czy dostanie swoją Misie pysie..
Mówię że nie bo była niegrzeczna...a obiecywała poprawę..
na co Zu odpowiada.."No właaaaaśnie.....i tu tkwi cały problem...."
Myślałam że padnę ;)


6 komentarzy:

  1. Nie ma nic gorszego niż przeżycie śmierci własnego dziecka :(( I nie ma wtedy różnicy między 4,czy 40letnim dzieckiem...
    Pogoda ciągle się zmienia, raz deszcz, raz ciepło, innym razem znowu zimnica i jak tu nie chorować ;)
    Zdrowia dla Was, przed świętami na pewno się przyda.
    I u nas rzeżucha posiana, tylko nie wiemy czy urośnie do świąt ;) Toli akurat o dziwo nie śmierdzi,a nawet uwielbia do kanapek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rany! To coś strasznego stracić swoje dziecko :'(

    Wasza Zu to wymiata ogólnie. Jej teksty są mega! :D
    Ja zawsze mam problem właśnie z długością spodni. Chyba nigdy jeszcze nie kupiłam takich których nie musiałabym skracać :P A te miętowe to dobre 10cm za długie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w ogóle sobie nie umiem wyobrazić co taka matka musi przeżywać...
    Wesołych Świąt rodzinko :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku... niewyobrażalny ból :(

    Ten tekst Zu jest po prostu boski hehehe

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chciałabyś wiedzieć jak to jest... u mnie w rodzinie mam taki przypadek...
    W 2002 tragicznie zginęła moja kuzynka - rodzina była po tym wypadku w koszmarnym stanie, dziewczyna miała za klika miesięcy pisać maturę. Równo w 10 rocznicę wypadku w równie tragicznych splotach losu zmarł brat tej dziewczyny. Od jego wypadku minęło 1,5 roku - ta sama rodzina po raz drugi musiała stawić czoła ogromnemu bólowi.
    Najgorsze jest to, że człowiek nigdy już nie będzie taki sam po stracie własnego dziecka i to niezależnie od tego w jakim momencie życia te dziecko było. Nikt nie jest gotowy utracić to co z niego samego powstało i miało przetrwać dłużej niż on sam.
    Tego się nigdy nie zapomina, ból straty nigdy się nie zmniejszy, można jedynie stratę przyjąć od losu i starać się żyć na tyle normalnie na ile pozwalają siły i psychika.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem jak to jest stracić dziecko i nawet najgorszemu wrogowi tego nie życzę... na pewno ból nie do opisania...

    Przy takich tekstach jakie rzuca Zu to ciężko pewnie zachować minę stanowczego rodzica :DDD

    OdpowiedzUsuń