Piątek,sobota i niedziela upłynęła monotematycznie sprzątanie-gotowanie.
W sobotę rano poszliśmy poświęcić koszyczek,pogoda była paskudna ..dobrze że do kościoła mamy w miarę blisko.Ledwo wyszliśmy z kościoła i nasze dziecko postanowiło zrobić sobie piknik,zanim doszliśmy do domu (po drodze jeszcze wstąpiliśmy na małe zakupy) koszyk w połowie był wyjedzony ;)
Swoją drogą Zu energiczna,żywiołowa,krzykliwa,głośna kiedy tylko przekroczy próg kościoła jest spokojna,wyciszona wręcz dziecko anioł ;) - może powinniśmy zamieszkać w kościele ? ;)
Niedzielny poranek NIE powitał nas śniegiem,fakt leżało go trochę ..ale bez szału ;) i kiedy rozmawiając z mamą która narzekała iż na Śląsku od rana pada i pada ...cieszyłam się że nareszcie to u nas nie pada :P ...bo zazwyczaj ja żaliłam się na padające płatki.
Na 12:00 byliśmy u teściów a od 13 ..zaczęła się zamieć śnieżna ! Padało,padało i padało...i nadal pada chociaż już południe poniedziałkowe...
Do domu szwagier nas odwiózł ok 19,śniegu była cała masa,widoczność zerowa ..jednym słowem TRAGEDIA !
A co gorsza ..podobno opady śniegu mają nam towarzyszyć do połowy kwietnia :( a mi już marzy się słońce..spacery do upadłego ( do upadłego Zu ;) ) ..i przyjemny ciepły wietrzyk..i tylko dziecka tak bardzo żal kiedy każdego ranka pyta " mamuś już jest wiosna?" ....no niby jest ...ale nie taka jak powinna..
A dziś,dziś leniuchujemy ..jedzenia zostało nam mnóstwo..spokojnie na 2 tygodnie lodówka wypełniona po brzegi , jak zwykle moi rodzice mieli przesłać tylko dla Zu prezent na zajączka a przysłali całą torbę wypchaną jedzeniem ;) plus nasze zakupy,tak więc z głodu nie zginiemy ;)



I mi tęskno za słońcem... Baaaardzo tęskno :(
OdpowiedzUsuńZa słońcem nie tęsknię, ale ja zimę lubię najbardziej:)
OdpowiedzUsuńU nas prawie w ogóle nie zostało jedzenia. Trochę wędlinki tylko:)